Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblioteka Małego Człowieka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biblioteka Małego Człowieka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 października 2013

"Przytulanki czyli wierszyki na dziecięce masażyki" i inne książeczki dla Maluchów


 
Witam wszystkich po wakacjach. Przyznam, że trochę czasu zajęło mi to powakacyjno, przedszkolne ogarnianie się, ale już jestem. W tym roku moje Dziecko, jako prawie cztero i pół latek, rozpoczęło przygodę z edukacją na poważnie. W przedszkolu spędza dużo czasu, bardzo ciężko tam pracuje – umysłowo i fizyczne, jest samodzielny i w ogóle bardzo, bardzo ważny;) Czasami zastanawiamy się, czy nam Go gdzieś, przypadkiem, na tych wakacjach nie podmienili? Jakiś taki dorosły się zrobił…

Ostatnio uświadomiłam sobie, że takie błogie dzieciństwo już Mu się właściwie skończyło. W zasadzie sam fakt pójścia do przedszkola i rozstania z mamą, zakończył pewien etap, ale o ile zeszły rok był jeszcze w większości beztroską zabawą, przeplataną licznymi przeziębieniami, teraz musi mierzyć się z wieloma wymaganiami, które do tej pory nie były Mu stawiane. Oczywiście, do wielu z nich dorósł i wiele rzeczy po prostu wykonuje nie myśląc o nich w kategorii wymagań. Jest natomiast sporo sytuacji, które musi zaakceptować, tylko dlatego, że przekroczył magiczną granicę 4 lat i co oznacza, że jest już „dużym chłopcem”, a do których nie konieczne dojrzał emocjonalnie. Ostatnio, zaobserwowałam, że Jurek doskonale rozumie pojęcie weekendu i kolejności dni tygodnia. Nieraz słyszę, jak je sobie odlicza do soboty i niedzieli – wyczekiwanych dni spędzanych z rodzicami, w domu. Przyznam, że kontynuuję założenia przedszkola i stawiam Jurkowi takie same wymagania w domu, pilnuję przestrzegania ustalonych zasad, ale nie do końca jestem przekonana, co do sensu niektórych. Czasami mam wrażenie, że część z tych oczekiwań jest zbyt wysoka do Jego możliwości emocjonalnych.

Niedawno dowiedziałam się, że 7 letnie dziecko może być emocjonalnie na etapie rozwoju 5 latka, jak i 9 latka i takie różnice nie są niczym nienormalnym. Tak po prostu rozwijają się dzieci. Wobec tego dyskusja, czy 6 latek jest gotowy do pójścia do szkoły, wydaje się być bezprzedmiotowa. Niestety, z Systemem się nie dyskutuje…

Tak, czy siak, zostałam bez modela, no może nie całkowicie, ale nie będzie mi już pozował tak często, i chyba już nie tak chętnie, jak do tej pory.

Te przemyślenia przypomniały mi czas, kiedy Jurek miał 2 latka i zabawy, w które się bawiliśmy, i książeczki, które czytaliśmy… O tych książeczkach chciałabym Wam dzisiaj napisać.

Pierwszą książeczką, którą Jurek dosłownie zamęczył, tak, że trzeba było zakupić drugi egzemplarz, były „Wiejskie Zwierzęta” (Wydawnictwo Olesiejuk). Książeczka, jakich wszędzie pełno, ze sztywnymi stronami i kolorowymi obrazkami zwierząt, ale o tyle warta uwagi, że poszczególne zwierzęta są na osobnych stronach, a te są w miarę duże. Dziecku nic się nie kićka i może się dokładnie poprzyglądać. Bawiliśmy się nią w ten sposób, że ja pokazywałam zwierzaczka, a Jurek wydawał odpowiedni odgłosJ Potem, prosiłam, żeby poszukał, np. krowy, a On wertował kartki i ją odnajdywał. Poza tym, uwielbiał, kiedy sobie te zwierzaki opisywaliśmy: gdzie mają oczy, gdzie uszy, nos itd.
 
 
Kolejną książeczką o zwierzętach była Poznaj Farmę (Kolekcja Pierwsze Kroki, Grafag Agencja Wydawnicza) Kupiłam ją dlatego, że zawierała zdjęcia zwierząt, ich domów i pożywienia, a znając tylko wersje obrazkowe, z poprzedniej książeczki, trudno było Jurkowi rozpoznać zwierzaki w rzeczywistości.

 
Kiedy zaczął dostrzegać więcej szczegółów i poświęcać im więcej uwagi, kupiłam Mu książeczkę „Kto mieszka na wsi?” (Wydawnictwo Olesiejuk). Opowiada ona o ośmiu szczeniaczkach, które wędrując po gospodarstwie gubią się kolejno wśród odwiedzanych zwierząt, na koniec jednak wszystkie wracają do mamy. Nie pamiętam, czy poświęciliśmy tej historii jakąś szczególną uwagę i czy za każdym razem liczyliśmy pieski, na pewno dużo czasu spędziliśmy opowiadając sobie, co jest na obrazkach. A działo się tam naprawdę dużo! Były, kotki, krowy, cielaczki, kury, jaskółki, sroki, był traktor, taczka, wiadro i całe mnóstwo innych ciekawych rzeczy, na które Jurek zwracał uwagę.



 
A gdyby Wasze dzieci chciały bardziej zagłębić się w przyrodę, to polecam serię książeczek „Moje Przyrodnicze Wycieczki”, również wydanych przez Wydawnictwo Olesiejuk. Znajdziecie w nich dużo, bardzo ładnych, szczegółowych, podpisanych ilustracji, zarówno fauny, jak i flory.

 
Innymi książeczkami, które czytaliśmy, a raczej opowiadaliśmy, była seria z Maksem (Wydawnictwo Zakamarki). Nie wiem, czym tak fascynuje dzieci Maks: czy pięknymi ilustracjami Evy Eriksson, czy fizycznym podobieństwem, wielką pieluchą na pupie, smoczkiem w buzi i misiem pod pachą, czy podobieństwem sytuacji, jakie im się przytrafiają, i emocji, jakie im towarzyszą? Wydaje mi się, że wszystko razem składa się na fenomen tych książeczek. Jedyne, do czego mam zastrzeżenia, to tekst. Jak dla mnie zbyt infantylny. Bo ja z tych mam, co mówią: gorące, a nie: si si, albo: spadniesz, a nie: zrobisz bam bam. Wolałam, więc opowiadać Jurkowi po swojemu, ale oczywiście, jak kto woli. Pamiętam, że Jurek lubił, kiedy w różnych sytuacjach przypominałam Mu o podobnych przygodach Maksa, np. wtedy, gdy wdrapywał się na stół J

 

 
Ulubionymi książeczkami Jurka, były również: „Jest tam kto?” i „Gdzie idziemy?” Anny-Clary Tidholm (Wydawnictwo Zakamarki). Wędrowaliśmy sobie przez te książeczki, odwiedzając tajemniczy dom z drzwiami w różnych kolorach. Pukaliśmy w nie i zaglądaliśmy, co się za nimi kryje. Witaliśmy się z mieszkańcami, przyglądaliśmy temu, co robią i jak mieszkają. Następnie żegnaliśmy się grzecznie i już pukaliśmy w następne drzwi. To znowu dreptaliśmy sobie paluszkami po ścieżce, która prowadziła nas w różne ciekawe miejsca. Wspinaliśmy się pod górę, pływaliśmy żaglówką, byliśmy na plaży. Jurek uwielbiał te wędrówki. 




 


 
No i dotarliśmy do Binty. To kolejna fenomenalna książeczka, która wciągnęła Jurka na dobre. „Binta tańczy” Evy Susso i Benjamina Chauda (Wydawnictwo Zakamarki) była Jego numer jeden przez długi czas. Znał całą rodzinkę Binty, lubił oglądać jak chłopaki grają, a dziewczyny tańczą, ciekawił Go ich domek, w którego oknach wieczorem zapalało się światło. Najbardziej podobało się Mu jednak, jak Binta z kurą i psem śpią słodko przytuleni do siebie, kiedy reszta bawi się pod kolorowymi lampionami, a na niebie świeci księżyc i migoczą gwiazdki.





 

I na koniec „Przytulanki, czyli wierszyki na dziecięce masażyki” Marty Bogdanowicz (Wydawnictwo Harmonia). Bardzo sensoryczna książeczka z wierszykami, które trzeba zapamiętać i bawić się nimi tak, jak podpowiada autorka, albo tak, jak to sobie sami wymyślicie. Najważniejsze, żeby się przytulać, głaskać, szczypać, ściskać, ugniatać, wałkować i masować. Te zabawy bardzo umacniają więź miedzy Jurkiem a nami, są dla Niego wspaniałym źródłem stymulacji i relaksu zarazem. Myślę, że każdy z Was pamięta, jeszcze z czasów swojego dzieciństwa, chociaż jeden z tych wierszyków, jeśli nie, to ta książka na pewno Wam je przypomni. W mojej pamięci zachowała się taka wersja:

Płynie rzeczka, płynie rzeczka,

Idzie Pani na szpileczkach,

A za Panią biegną konie,

A za końmi idą słonie,

A za słoniami szczypaweczki.

Zaświeciło słoneczko,

Padał deszczyk, padał deszczyk…

Miałeś dreszczyk?

 
W przytulanki i masażyki bawimy się do teraz, bo z tego na szczęście się nie wyrasta J

Do czytania dzieciom pewnie nie muszę nikogo zachęcać, a długie, jesienno - zimowe wieczory to wspaniała okazja, żeby poświęcić książeczkom trochę więcej czasu.

 POZDRAWIAM SERDECZNIE :)

czwartek, 14 marca 2013

MIFFY Książeczka dla dwulatka, trzylatka i czterolatka

 
Chciałabym przedstawić Wam Miffy, jedną z ulubionych bohaterek książkowych mojego Jurka.

Miffy to mały króliczek, a w zasadzie króliczka, ponieważ to dziewczynka, której codzienność niczym nie różni się od codzienności naszych Maluchów. Miffy chodzi do przedszkola, odwiedza babcię i dziadka, obchodzi urodziny, jeździ do zoo, itd. Myślę, że właśnie to podobieństwo tak urzekło moje dziecko. Do tego proste ilustracje, bazujące na podstawowych kolorach, fantastycznie pobudzające wyobraźnię. Poza tym, książeczki napisane są w formie rymowanek, co sprawia, że są bardzo melodyjne i łatwo wpadają w ucho, poszerzając tym samym słownictwo Maluchów. Układ książeczek jest również bardzo prosty. Obok każdej strony z tekstem znajduje się strona z ilustracją. To wszystko sprawia, że dzieci tak kochają małą Miffy J
 
 
Miffy, która pochodzi z Holandii, zawitała na polskim rynku stosunkowo niedawno, jednak jej początki sięgają 1955 roku.  Twórcą Miffy jest Dick Bruna, holenderski autor, grafik i ilustrator. Przygody Miffy zostały opublikowane w ponad 30 książkach i przetłumaczone na prawie 50 języków. Prace Bruny są rozpoznawane na całym świecie. Na przeciwko Centraal Museum w Utrechcie znajduje się dom Miffy (dick bruna huis), w którym możemy zobaczyć kolekcję ponad 7000 prac autora. Wśród nich znajdziemy książki dla dzieci, okładki książek i projekty plakatów, stworzonych przez Bruna za darmo na rzecz organizacji takich jak Amnesty International i Netherlands Red Cross.
W jednej z holenderskich księgarni...

 

Obecnie Miffy to nie tylko książeczki. Jej wizerunek znajdziemy na wielu produktach na całym świecie.


Jeśli chcielibyście dowiedzieć się więcej o Miffy i jej twórcy, zapraszam TUTAJ.


 

Miłego dnia :)))

środa, 13 lutego 2013

AWANTURY I WYBRYKI MAŁEJ MAŁPKI FIKI MIKI

 
Kornel Makuszyński i Marian Walentynowicz
 
Zanim Jurek przyszedł na Świat wiedziałam, że Ta książeczka na pewno stanie na Jego książkowej półce. Jest to jedna z moich najukochańszych książek z dzieciństwa. Mam do niej ogromny sentyment.  Kiedy więc Jurek dojrzał do przygód Fiki - Miki, z uśmiechem na ustach i radością w sercu udałam się do księgarni.
Dla Tych, co nie znają lub nie pamiętają, przypomnę, że „Awantury …” to przygody małej małpki Fiki Miki i Murzynka Goga Goga, który zaopiekował się nią, po tym jak „wąż straszliwy” połknął jej mamę.
Przyznam, że Jurek miał spory problem emocjonalny z przebrnięciem przez ten wątek, dlatego też w naszej wersji mama odgania węża do buszu, po czym gubi się tam, a Murzynek z Małpką wyruszają na jej poszukiwania J
Przyjaciele wędrują po Afryce, spotykając na swej drodze przeróżne zwierzęta i ludzi, zarówno tych dobrych jak i złych. W końcu wyruszają do Polski, gdzie po wielu przygodach trafiają do Pacanowa, aby z Koziołkiem Matołkiem i jego rodziną zasiąść przy Bożonarodzeniowym Stole.
Książeczka przypomina komiks. Krótkie, rymujące się, cztero wersowe teksty, sprawiają, że jest bardzo melodyjna. Dzięki temu, łatwo wpada w ucho Maluchów zwiększając Ich koncentrację na tekście oraz poszerzając Ich słownik. Dzięki „Awanturom…” mój Jurek nauczył się wielu nowych wyrazów.
 
Ponadto, każdy tekst opatrzony jest piękną ilustracją Mariana Walentynowicza. Do tej pory pamiętam, jak bardzo te ilustracje działały na moją wyobraźnię! Mój Tata wspomina, że „Awantury…” były Jego pierwszym zetknięciem się z egzotykąJ Przeglądając tę książeczkę, warto też pamiętać, że powstała w latach 1935 – 1936, a więc jeszcze czasach Imperiów Kolonialnych. Świetnie obrazują to niektóre ilustracje, zwłaszcza ta z Goga Goga w cylindrze i musze z parasolką;)
 
 
 
 
„Awantury i wybryki małej małpki Fiki – Miki” to jest mój Must Have wśród literatury dla dzieci. Naprawdę gorąco polecam!
Książeczka składa się z trzech ksiąg:
1.       Awantury i wybryki małej małpki Fiki – Miki,
2.       Fiki – Miki dalsze dzieje kto to czyta ten się śmieje,
3.       Na nic płacze, na nic krzyki koniec przygód Fiki – Miki.
Ja nabyłam najnowsze wydanie Oficyny Wydawniczej G&P Poznań z płytą CD w komplecie. Jeśli komuś uda się znaleźć, można też dostać stare wydanie, te z naszego dzieciństwa;)
Pamiętacie?
 
Miłego wieczoru :)
 
 
 

czwartek, 31 stycznia 2013

ZABAWY PALUSZKOWE Krzysztof Sąsiadek


Pielwsy to dziadziuś, a obok babunia, to tatuś, a to mamunia...

Jedna kula, dluga kula i balwan gotowy...

Tak mój synek odtwarza lub tworzy swoje wersje wierszyków z książeczki Zabawy paluszkowe, Krzysztofa Sąsiadka. Nieraz wieczorem dochodzi głosik z pokoju synka, który leżąc w łóżeczku, bawi się swoimi paluszkami, przypominając sobie różne rymowanki z tej oto książeczki.

W książeczce, oprócz nowych wierszyków, znajdziemy również takie, które na pewno każdy dobrze zna ze swojego dzieciństwa, jak np. o sroczce, która warzyła kaszkę, o kominiarzu, który idzie po drabinie, czy też Idzie rak idzie rak. Pewnie też większa część mam i tatusiów właśnie te wierszyki swoim dzieciom opowiada i na paluszkach pokazuje. Dla tych, którzy chcieliby nowych inspiracji, w książeczce Zabawy paluszkowe znajdziemy wiele takich krótkich wierszyków wraz z propozycjązabawy. Każdy wierszyk oprawiony jest prostymi rysunkami, z których można korzystaćniczym z instrukcji paluszkowej, albo też stworzyć z dzieckiem własne wersje zabaw paluszkowych.

Książeczka fantastyczna, zarówno dla bardzo małych dzieci, jak i w wieku przedszkolnym. Takie zabawy paluszkowe to prawdziwa gimnastyka dla małych rączek, w przyjemny i wesoły sposób dziecko lepiej poznaje swoje rączki. Poprzez zabawę dziecko ćwiczy pracępaluszków oraz czerpie mnóstwo radości dumnie pokazując, co też te ich paluszki już potrafią zrobić.

Taka paluszkowa gimnastyka to fantastyczny wstęp do rozwijania zdolności manualnych, aby rączki rysowały, malowały, wylepiały, ugniatały i w przyszłości ładnie pisały;)

A może Wy pamiętacie jakieś wierszyki paluszkowe ze swojego dzieciństwa...
Pozdrawiam,
Marta

środa, 30 stycznia 2013

BIBLIOTEKA MAŁEGO CZŁOWIEKA START!


 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Drogie Mamy!
 
Czas na inaugurację nowej części bloga czyli Biblioteki Małego Człowieka.
Do redagowania tej strony zaprosiłam moje przyjaciółki Madzię i Martę.
Wspólnie postaramy się pokazać Wam jak najwięcej propozycji książkowych, audiobookowych, muzycznych i innych dostępnych na rynku, które według nas są najbardziej wartościowe.
Przypomnimy książki naszego dzieciństwa i przedstawimy nowych dziecięcych bohaterów.
Być może trafią do serc maluchów i na dobre zagoszczą na ich książkowych półkach.
Mamy również nadzieję, że uda nam się pomóc niejednej z Was odnaleźć w gąszczu oferowanej obecnie literatury dla dzieci;)

Zapraszamy do odwiedzania naszej strony i czekamy na wasze sugestie i komentarze.







































Popołudniowe książkowe przewalanki mojego dziecia )